Skip to main content
Home » Stan techniczny » Startowałem w czasach, w których auta były przeznaczone wyłącznie dla rządu
Stan techniczny

Startowałem w czasach, w których auta były przeznaczone wyłącznie dla rządu

FOT.: ARCHIWUM PRYWATNE

Sobiesław Zasada

Rocznik 1930. Najbardziej utytułowany polski kierowca rajdowy, przedsiębiorca. Założyciel i główny udziałowiec Grupy Kapitałowej Sobiesław Zasada. Trzykrotny mistrz i trzykrotny wicemistrz Europy w rajdach samochodowych. Jest też 11-krotnym rajdowym mistrzem Polski i zwycięzcą 148 rajdów samochodowych. Pięciokrotnie odznaczony złotym medalem „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe”. Najstarszy zawodnik WRC w historii.

Upór w dążeniu do celu wbrew przeciwności losu to cecha, którą posiada wielu ludzi sukcesu. Jednym z nich jest pan Sobiesław Zasada – polski rajdowiec i biznesmen, który osiągnął oszałamiającą karierę, mimo że przez lata rzucano mu kłody pod nogi.

Panie Sobiesławie, może się pan pochwalić wieloma sukcesami zarówno w biznesie, jak i w sporcie. Jak pan myśli, jakie cechy pana osobowości pomogły panu odnieść taki sukces?

Jako młodzieniec w 1945 roku zapisałem się do harcerstwa i byłem w nie bardzo zaangażowany. Trenowałem również lekkoatletykę i sporty zimowe. Muszę przyznać, że to mnie bardzo mocno ukształtowało. Hasła Bóg, Honor, Ojczyzna znaczyły dla mnie wiele, tak samo jako myśl o drugim człowieku. Te wartości pozostały ze mną do dzisiaj. Już, gdy byłem młody, odnosiłem wiele sukcesów – trenując w harcerstwie lekkoatletykę, należałem przez 4 lata do kadry narodowej. Niestety po wypadku narciarskim musiałem zrezygnować z uprawiania tego sportu. Za to pojawiła się nowa pasja – motoryzacja. Prawo jazdy zdobyłem, mając 16 lat. Wtedy wszyscy młodzi ludzie interesowali się autami, jednak posiadanie ich było jedynie mrzonką, nieosiągalnym celem. Moi rodzice mieli samochód – tutaj pragnę wspomnieć, że i im wiele zawdzięczam, ponieważ zostałem wychowany w dużej dyscyplinie. Wracając do sportu samochodowego – pierwsze moje zawody był to rajd o Błękitną Wstęgę Ojcowa w Krakowie, gdzie startowało wielu czołowych kierowców z małopolski. Wygrałem je wraz z moją ówczesną narzeczoną Ewą jako pilotem. Wtedy połknąłem motoryzacyjnego bakcyla i go kontynuowałem, mimo że władza nie pochwalała posiadania samochodu przez osoby prywatne. Auta były przeznaczone wyłącznie dla rządu. W ogóle przez lata miałem wiele nieprzyjemności związanych z tym, że nie chciałem współpracować ze Służbą Bezpieczeństwo, co uważam, za mój ogromny sukces. Był on jednak okupiony przeciwnościami – nie mogłam dostać paszportu, wizy, przez co bardzo często zbyt późno docierałem na zawody i nie trenowałem tak długo, jak moi przeciwnicy. Byłem na straconej pozycji, a i tak z nimi wygrywałem.

Pański dorobek w branży motoryzacyjnej jest imponujący. Jakie uczucia towarzyszą panu, obserwując rozwój motoryzacji, obecność elektryków na drogach, samochodów autonomicznych? Jak pan myśli, jakie innowacje przed nami, doczekamy się latających aut?

Gdy w 1971 roku byłem na targach w Düsseldorfie w amerykańskim pawilonie  prowadzono wykład o mikroelektronice. Tłumaczono nam, jakie to wspaniałe osiągnięcie, jak to będzie wyglądać itp. Wychodząc z wykładu wszyscy, jak jeden mąż pukaliśmy się w czoło z niedowierzaniem. Teraz tę mikroelektronikę mamy wszędzie, na co dzień. Jest to zatem nieprawdopodobny postęp, który ma też swoje minusy. Otóż rozwój to też coraz więcej aut – kiedyś rzadko parkowano auta na ulicy w obawie przed zniszczeniem lub kradzieżą. Dzisiaj trudno o jakiekolwiek miejsce do zaparkowania. Może również postęp w autach elektrycznych to również rewolucja…

Jest pan nadal bardzo aktywny zarówno biznesowo, jak i sportowo. W 2021 roku był pan uczestnikiem Rajdu Safari, czy planuje pan udział w kolejnych tego typu imprezach? Jak wyglądają pana przygotowania do startu?

W Rajdzie Safari uczestniczyłem kilkukrotnie – m.in. przed rokiem 70, potem w 1997 wraz z żoną Ewą, gdzie odnieśliśmy ogromny sukces. Wybraliśmy się na te Safari jak na wycieczkę, ponieważ jako jedyni mieliśmy krótki rękawek i spodenki, zamiast kombinezonu. Mimo to zajęliśmy drugie miejsce i otrzymaliśmy punkty liczące się do Mistrzostw Świata. Mieliśmy wtedy po 67 lat. Potem, gdy byłem w 2021 roku, miałem 91, co było sensacją, nawet dla Ambasadora Polski w Kenii. Mam nadzieję, że i w przyszłym roku wezmę udział w Rajdzie Safari wraz z Porsche, gdy będę miał skończone 94 lata. Historia zatoczyłaby koło po 55 latach,  ponieważ w pierwszym swoim Rajdzie Safari w 1969 roku również prowadziłem Porsche. 

Pana żona, Ewa, wielokrotnie pilotowała pana podczas rajdów. Czy wszyscy członkowie rodziny, wnuczęta, prawnuczęta przejawiają zainteresowanie motoryzacją?

Ewa była moim pierwszym pilotem, na mojej pierwszej imprezie sportowej, jeszcze jako narzeczona. Wraz z nią ukończyłem wiele rajdów, w tym 10 razy Rajd Polski, uznawany przez innych kierowców za piekło na ziemi, ponieważ odbywały się one w dzień i w nocy. Ponad 3000 kilometrów jazdy non stop. To ranga odpowiadająca dzisiejszym mistrzostwom świata.  4 razy byliśmy na podium – dwa razy drugie miejsce i dwa razy trzecie miejsce. Zawsze najlepsi z załóg polskich. Natomiast jeśli chodzi o innych moich członków rodziny, moi wnukowie Daniel i Artur przejawiają zainteresowanie sportem samochodowym. Daniel startował nawet w Rajdzie Safari. Mam też 4 prawnuków i 1 prawnuczkę – myślę, że oni też w pewnym stopniu interesują się samochodami.

Next article