bezpieczenia komunikacyjne – innymi słowsy – zło konieczne dla kierowców. Chyba nie ma takiego, który jest szczęśliwy z tego powodu, że musi płacić składki. Jednak tak, jak Internet of Things zmienił już nasze podejście do bycia fit, tak za chwilę może zmienić rynek polis komunikacyjnych.

Usage-Based Insurance, bo o nich mowa, to ubezpieczenia komunikacyjne oparte o styl jazdy kierowcy. Dzięki aplikacji mobilnej, bądź urządzeniu montowanemu w samochodzie, ubezpieczyciel ma wiedzę, gdzie i w jaki sposób porusza się kierowca. Dzięki temu może dostosować wysokość składki do realnego użycia auta i znacznie trafniej oszacować ryzyko. Nie ma powodu już, by ktoś, kto porusza się jedynie w weekendy na krótkich trasach, płacił tak samo wysokie ubezpieczenie, jak osoba jeżdżąca codziennie i do tego w dość agresywny sposób. Tego typu rozwiązania przyjęły się już w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że stanowią dopiero kilka procent całości rynku. Jednak szacuje się, że na przestrzeni kilku lat, proporcje będą się zmieniać. Zwłaszcza w Anglii, gdzie polisy komunikacyjne dla młodych kierowców są dość wysokie, a dzięki wyrażeniu zgody na monitorowanie ich stylu jazdy, oferta może być znacznie bardziej atrakcyjna. W Polsce też już pojawiły się pierwsze tego typu polisy, a wprowadził je Link4 wykorzystując technologię firmy NaviExpert i Ergo Hestia tworząc wspólnie z Yanosikiem ubezpieczenia pod marką YU!. Natomiast to nie koniec, bo kilka innych towarzystw jest już na etapie pilotaży, więc możemy zakładać, że kierowcy jeszcze w tym roku otrzymają kilka propozycji w tym temacie.

Czy będzie taniej?

W dobie wysokich stawek za polisy komunikacyjne, kierowcy z pewnością chcieliby, żeby było taniej. Ubezpieczyciele twierdzą z kolei, że nie bardzo mają już z czego obniżać. Natomiast dzięki UBI (Usage-Based Insurance), istnieje cały pakiet możliwości, umniejszający kierowcy ból, jaki musi ponieść przy zakupie obowiązkowego OC i nieobowiązkowego AC. Po pierwsze można składkę rozłożyć na miesięczne raty – już teraz oferuje to firma Bacca, a jak zapowiadają jej przedstawiciele, wcale nie jest wykluczone, by za bezpieczną i przepisową jazdę, potwierdzoną korzystaniem z aplikacji mobilnej, nad którą Bacca pracuje, kierowca nie mógł otrzymać bonifikaty na przykład w postaci darmowego kolejnego miesiąca, tzw. bezskładkowego. Inny pomysł ma z kolei Piotr Nawrocki z iTuran, który uważa, że kierowców można nagradzać nie tylko w sposób finansowy, ale także za pomocą na przykład bezpłatnego pakietu myjni na stacjach benzynowych czy pakietów serwisowych w warsztatach. Tak m.in. telematykę w ubezpieczeniach wykorzystuje Bosch, który wraz z jednym z niemieckich ubezpieczycieli zaoferował polisy komunikacyjne oparte o styl jazdy. Dzięki nim, kierowcy zyskują pakiet korzyści dodatkowych związanych z eksploatacją ich aut. Co to daje? Tańsze akcje serwisowe, tańszą wymianę opon i przede wszystkim kogoś – kto zdalnie czuwa nad naszym autem. Bo dzięki telematyce (urządzeniom technologicznym, opartym o GPS oraz podłączanym pod komputer pokładowy samochodu), istnieje możliwość zdalnego weryfikowania poprawości działania samochodu. Wspomniany powyżej Bosch, poszedł już nawet krok dalej. W Stanach Zjednoczonych uruchomił pilotażowy projekt, w którym pracownicy warsztatów podjeżdżają na parking stojącego auta, wymagającego naprawy, w godzinach, kiedy nie jest eksploatowane (na przykład w nocy) i wtedy dokonują niezbędnej naprawy.

Możliwości jest wiele. Wszystko zależy od kreatywności towarzystw ubezpieczeniowych, bądź operatorów ekosystemu usług dla kierowców, których składową będą polisy komunikacyjne. Sposób korzystania z samochodu zmienia się. W dużej kwestii determinuje go rozwój technologii, od którego ucieczki nie ma. Oczywiście powyższe rozwiązanie nie jest dla wszystkich, ale skoro duża liczba kierowców chętnie korzysta z programów typu Payback czy kart paliwowych poszczególnych koncernów, czemu nie mieliby równie chętnie zgodzić się na znacznie większe korzyści niż przysłowiowy kubek czy kolejna smycz?